responsywna-strona-na-tablecie
Responsywność – standard czy dodatek?
20 października 2016
Ruch mobilny
Ruch mobilny większy niż komputerowy po raz pierwszy w historii
7 listopada 2016
Pokaż wszystkie

Potencjalny ban ze strony Google, czyli odautorskich słów kilka na temat ukrywania treści

top_10_best_seo_resources1

Doprawdy dziwi mnie zachowanie niektórych tzw. specjalistów, którzy w dobie stale zmieniających się algorytmów Google, w dalszym ciągu ukrywają treści na stronę. Kto wie, być może kiedyś, w czasach rozwijającego się internetu oraz co ważniejsze – Google –  było to wysoce skuteczne i jako takie wpływało na wskakiwanie do top 10 stron w przeglądarce. Niestety, dziś wujek Google dba o witryny i nie życzy sobie, aby któraś z jej podopiecznych oszukiwała użytkowników. 

Nic na siłę

Z ukrywaniem treści na stronie jest jak z maskowaniem wgnieceń samochodu szpachlą i próbą sprzedania go jako “niebite”. Prędzej, czy później po prostu wyjdzie na jaw, że któraś ze stron szachrai i nie jest uczciwa, a Google w tym metaforycznym ujęciu to miernik do badania grubości lakieru, który na bieżąco informuje o tym, że pod ładnie wyglądającą powierzchnią, istnieje jeszcze drugie dno.  Oczywiście, wiem, że klienci pozycje swoje chcą budować w tempie ekspresowym i nie zdają sobie sprawy, że pozycjonowanie jest procesem czasochłonnym, które wymaga masy pracy na wprowadzenie strony do upragnionego top 10 i wzwyż. Droga na skróty w tym przypadku to strzał w kolano, a tego należy wypadałoby unikać.

Sposobów na oszukiwanie jest wieleZnak drogowy z napisem zły pomysł

Typowymi przykładami ukrywania treści na stronie są:

  • wprowadzanie tekstu o kolorze takim samym jak tło,
  • umieszczanie tekstu za grafikami,
  • stosowanie stylów CSS i umieszczanie tekstu poza tym, widocznym na ekranie monitora,
  • znikomy rozmiar czcionki,
  • ukrywanie linku w pojedynczych znakach, np. interpunkcyjnych.

Jak widać, pomysłów na oszustwo jest całkiem sporo i przyznam Wam szczerze, że w swojej pracy spotykałem już każde z tych opisanych powyżej. Jak nietrudno się domyślić każde z tych działań nie jest tolerowane przez Google i implikuje za sobą niemałe konsekwencje. W najlepszym wypadku możesz narazić stronę na jej spadek w SERP’ach, w najgorszym – Google może nałożyć na stronę filtr, tudzież ban. Oczywiście, nie jest to rzecz pewna, ale ryzyko, jakby nie patrzeć dość spore. Google coraz rzadziej karze co prawda za drobne wykroczenia, ale pamiętajmy – algorytmy z dnia na dzień stają się doskonalsze i to co dziś jest małych występkiem, za niedługo może stać się poważnym naruszeniem wytycznych.